tychy.info - świeże spojrzenie na miasto tychy.info

Świeże spojrzenie na miasto
praca, pszczyna, czechowice, bielsko, tychy

Gorące tematy

  • 18 stycznia 2018

Tyszanie przyznali się do napadu na bank w Rudzie Śląskiej

Po blisko pięciu miesiącach śledztwa dwóch mieszkańców Tychów, którzy latem dokonali napadu rabunkowego na bank w rudzkiej dzielnicy Halemba, przyznało się do winy. Podczas zatrzymania cudem uniknął śmierci jeden z policjantów Komisariatu V Policji w Rudzie Śląskiej.

Oficjalnie zakończyło się śledztwo prowadzone przez gliwicką Prokuraturę Okręgową dotyczące 21-letniego Macieja G. i 32-letniego Kamila M., mieszkańców Tychów, którzy postanowili przyznać się do winy i kradzieży 98 tysięcy złotych z kasy placówki.

17 sierpnia 2017 roku ok. godziny 16.00 zamaskowani mężczyźni sterroryzowali pracownice banku Credit Agricole przy ul. 1 Maja przedmiotem przypominającym broń i zażądali wydania gotówki. Zabrali z sejfu niemal 100 tys. złotych. Tuż po zdarzeniu został zatrzymany jeden ze sprawców napadu. W trakcie próby ucieczki mężczyzna strzelił do policjanta z broni hukowej. Sprawca celował w głowę i korpus. Funkcjonariusz przeżył tylko dzięki temu, że użyta broń to pistolet alarmowy kaliber 6 mm. Gdyby sprawcy dysponowali ostrą bronią policjant z pewnością zginąłby na miejscu.

- Prokuratura Rejonowa w Rudzie Śląskiej skierowała 28 grudnia 2017 roku do Sądu Okręgowego w Gliwicach akt oskarżenia o czyny z art. 280 § 2kk oraz art. 223 § 1 kk i 224 § 2, art. 222 § 1 kk wzw. Z art. 11 § 2 kk. - informuje Joanna Smorczewska, rzecznik prasowy gliwickiej prokuratury.

Jak ustalono w toku śledztwa, bezpośrednią przyczyną, dla której dwaj tyszanie zdecydowali się na drastyczny krok była niemożność spłaty zaciągniętego kredytu przez bezrobotnego Macieja G. Pomysłodawcą napadu był natomiast Kamil M.

17 sierpnia obaj mężczyźni wyposażeni w pistolety hukowe i kamuflaż w postaci kominiarek, arafatki, rękawic i okularów przeciwsłonecznych pojechali autobusem do Rudy Śląskiej. Po przybyciu na miejsce Maciej G. postanowił pokręcić się chwilę po placówce banku. Po dwóch godzinach z nasuniętą na głowę kominiarką wraz kolegą wtargnął do lokalu, obaj sterroryzowali kasjerki banku. Gdy jednej z nich udało się uciec do toalety, sprawca poszedł za nią i zmusił do otwarcia sejfu przy biurku. Potem obaj przestępcy zażądali kodu do głównego skarbca placówki. Po krótkiej wymianie zdań przerażone kobiety spełniły żądanie złodziei. Natychmiast po ograbieniu sejfu, mężczyźni zamknęli pracownice banku w pokoju socjalnym, a sami uciekli.

Nie na długo, gdyż jedna z kasjerek przez okno zaczęła wzywać pomocy. Do złapania sprawców natychmiast włączyła się policja. Pościg rozpoczął jeden z funkcjonariuszy rudzkiej komendy, poruszający się tego dnia nieoznakowanym wozem i w cywilu. Na ul. Pakuły zauważył dwóch podejrzanych mężczyzn z reklamówką pełną banknotów. Zdążył jedynie się wylegitymować, gdy Kamil M. strzelił do niego kilkukrotnie z bliskiej odległości. Celował w brzuch. Próba obezwładnienia złodzieja skończyła się atakiem drugiego mężczyzny - najpierw kopał policjanta, a później oddał kilka strzałów w jego głowę.

- Kamil M. w trakcie szarpaniny upuścił reklamówkę z pieniędzmi. Maciej G. korzystając z okazji, pozbierał upuszczone pieniądze i uciekł. W czasie, gdy Maciej G. uciekał z ukradzionymi pieniędzmi, funkcjonariusz zdołał ostatecznie obezwładnić Kamila M. Chwilę później na miejscu pojawili się inni policjanci. Kamil M. został zatrzymany. Tego samego dnia, w godzinach późnowieczornych, Maciej G. dobrowolnie zgłosił się do Komendy Miejskiej Policji w Tychach, gdzie został zatrzymany - relacjonuje rzecznik gliwickiej prokuratury.

Mężczyznom zostały przedstawione zarzuty rozboju z użyciem broni i napaście na wykonujących czynności służbowe funkcjonariuszy i spowodowania obrażeń ciała funkcjonariusza policji.

- Podejrzani zasadniczo przyznali się do udziału w napadzie, złożyli wyjaśnienia dotyczące zdarzenia. Kamil M., który był już uprzednio skazany za przestępstwa z art. 280 § 2 kk i art. 189 § 1 kk, dopuścił się przestępstw w warunkach powrotu do przestępstwa - wyjaśnia Joanna Smorczewska.

Tyszanom grozi do 12 lat więzienia.

joa / tychy.info

REKLAMA

Komentarze